TELEMEDICUS.PL



"DGP": Bezpłatna służba zdrowia tylko w teorii

Mimo opłacania składki zdrowotnej do NFZ, za część usług medycznych trzeba zapłacić. Pacjent dopłaci do pobytu w sanatorium, zapłaci również za dodatkową opiekę pielęgniarską w szpitalu. Pokryje także część kosztów zakupu leków - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Pobieranie ściśle określonych dopłat do części świadczeń i usług zdrowotnych jest całkowicie zgodne z obowiązującymi przepisami. Pacjenci płacą też za leki. Dopuszcza to zarówno ustawa zdrowotna, jak i ustawa o zakładach opieki zdrowotnej (ZOZ). Dodatkowe opłaty może więc pobierać publiczny szpital czy przychodnia działająca na podstawie kontraktu z NFZ.
Każda osoba ubezpieczona w NFZ ma prawo do zakupu leków refundowanych. Poza lekami bezpłatnymi, do których dostęp mają tylko pewne grupy pacjentów, ich zakup jest częściowo finansowany przez Fundusz. Resztę dopłaca pacjent. Wykazy leków są określone w tzw. rozporządzeniach refundacyjnych. Są w nich wymienione leki podstawowe, przy zakupie których obowiązuje opłata zryczałtowaną w wysokości 3,20 zł. Do grupy tych leków zalicza się preparaty ratujące życie lub niezbędne do prowadzenia i kontynuowania leczenia. Za leki, które zakwalifikowane zostały jako tzw. uzupełniające, pacjent płaci 30 lub 50 proc. ich ceny. Opłata jest wyższa, bo wspomagają one działanie leków podstawowych. Za leki, które nie są wpisane na listy refundacyjne i są sprzedawane bez recepty, pacjent płaci w 100 proc. z własnych środków.